Autor: Joanna Kaczmarek

Czy my wiemy, co właściwie znaczy „kochać siebie”?

Kampania reklamowa jednej z drogerii z okazji Międzynarodowego Dnia Kochania, obchodzonego w przededniu Walentynek zaprasza do refleksji. I jeśli damy się zaprosić do zastanowienia się nad tym, możemy dowiedzieć się więcej o sobie i relacji ze sobą.

Pierwsze nasuwające się pytanie to „relacji z kim?”. Kim jest w nas ktoś kto kocha i ten, który jest kochany?

Wydaje się, że dużo prościej jest kochać kogoś innego niż ja. Patrzę na tę osobę  i widzę kim ona jest i jak się do mnie odnosi. Mogę kochać ją za to, że zależy jej na mnie, że troszczy się o mnie, myśli o mnie, że lubi spędzać ze mną czas. Mogę czuć, że patrzenie na nią jest przyjemne, że cenię ją za to jak sobie w życiu radzi, mogę kochać jej mądrość lub poczucie humoru. Albo mogę kochać w niej to, że nigdy mnie nie zawiodła i zawsze mogę na niej polegać. Że znosi moje humory, potrafi dać oparcie, gdy mi trudno, pociesza, rozgrzesza i umie być przy mnie, gdy się boję, wściekam, wstydzę albo rozpaczam. Mogę ją kochać też za to, że wierzy we mnie, chce dla mnie dobrze, cieszy się z moich sukcesów i wspiera w tym, co dla mnie osobiście ważne.

Jeśli umiem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego kogoś kocham, to znaczy, że umiem ją zobaczyć. Umiem spojrzeć z boku i dobrze rozpoznać, co w tej osobie tak bardzo lubię. Potrafię też docenić to jaka jest dla mnie dobra, życzliwa i wspierająca. I jakie to ważne by troszczyła się o mnie.

Jak to by było, gdybyśmy mogli zobaczyć siebie w ten sam sposób i w ten sam sposób traktować? Wiedzieć kim jesteśmy, lubić w sobie różne własne cechy, patrzeć na siebie z czułością, życzliwością i ciekawością, cenić czas spędzony ze sobą?

Zapewne w tym miejscu niektórzy dojdą do wniosku, że trzeba być naprawdę wspaniałym, żeby to się udało. Otóż nie! Nasi ukochani mają słabości, trudności, przywary, które również widzimy. Popełniają błędy, gorzej niż nam idzie im w różnych sprawach, miewają kłopoty i gorsze dni, boją się czegoś czasem i martwią. Jak my i wszyscy ludzie na tym świecie. A mimo to kochamy.

Dlaczego zatem niektórym z nas tak trudno zobaczyć siebie i życzliwie na siebie spojrzeć? Z prawdziwą troską i wyrozumiałością?

Najczęściej (jeśli nie zawsze) właśnie dlatego, że nie ma w nas kogoś, kto nas widzi w całości i nie znamy tego w nas, kogo możemy kochać. Patrzymy na siebie jak na obcego, którego w dodatku surowo oceniamy. Nie rozumiemy i nie ciekawi nas w ogóle, dlaczego nam z czymś tak trudno, dlaczego się boimy, wstydzimy, złościmy, cierpimy, dlaczego nam się nie udaje.

Zatem, być może, żeby być dla siebie dobrym, trzeba wiedzieć dla kogo właściwie być dobrym w sobie. Musimy mieć w sobie kogoś, kto nas w całości widzi i jest nas ciekawy. I poznawać tego w nas, kogo będziemy mogli coraz bardziej lubić, cenić i szanować.

Bądź siebie ciekaw, bo jeśli siebie nie lubisz, to znaczy, że siebie jeszcze nie znasz.